Logo

Jeździłem autem, które szydzi z SUV-ów. Nissan Townstar przewiózłby wszystko

Gdy zobaczyłem w redakcyjnym kalendarzu Nissana Townstara Combi w wydłużonej wersji L2, nie zastanawiałem się długo, czy wpisywać się na test. Zrobiłem to z sentymentu, bo jakiś czas temu na moim prywatnym parkingu stało Renault Kangoo pierwszej generacji — byłem ciekaw, jak bardzo od tego czasu zmieniły się kombivany. To idealny samochód do takiej próby, bo Townstar to tak naprawdę Kangoo ze znaczkiem Nissana (i kilkoma zmianami stylistycznymi). Spodziewałem się, że wszystko mnie pozytywnie zaskoczy, ale — niestety — wróciło też kilka dawnych koszmarów.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Poznaj kontekst z AI

Jaka jest cena Nissan Townstar Combi L2?
Jakie dodatkowe fotele można zmieścić w bagażniku?
Jak dużą ładowność ma Nissan Townstar?
Jaki silnik jest w Nissan Townstar Combi?

Nissan Townstar Combi L2 to rodzinny "jamnik"

"A co to za szkolny autobus?!" — usłyszałem, gdy przyjechałem na spotkanie rudym kombivanem. Rzeczywiście, Nissan Townstar z wydłużonym rozstawem osi (L2) nawet nie próbuje udawać, że jest małym autem. Gdzie nie spojrzeć, tam ma więcej centymetrów od największego SUV-a w gamie Nissana (X-Traila) – jest o 2 cm szerszy, ponad 14 cm wyższy, 23 cm dłuższy i ma aż o 39,5 cm większy rozstaw osi!

Różnica w wymiarach to przepaść, ale cierpi na tym estetyka — z większości perspektyw Nissan Townstar L2 wydaje się nienaturalnie długi. Ma ogromne drzwi prowadzące do drugiego rzędu siedzeń — na szczęście przesuwne, co ułatwia korzystanie z nich i zapewnia świetny dostęp do kabiny (docenią to nie tylko rodzice wkładający małe dzieci do fotelików). Co go odróżnia stylistycznie od Renault, na którym bazuje? Przede wszystkim front z innym grillem (z duuużo mniejszym znaczkiem), ostrzej narysowanymi reflektorami i mniejszymi bocznymi wlotami powietrza. Do tego inny wzór alufelg i delikatnie zmieniona grafika tylnych lamp.

Czy Nissan Townstar Combi jest 7-osobowy?

Ustaliliśmy już, że wygląd nie jest najmocniejszą stroną auta z większym rozstawem osi, ale to, co oferuje w zamian, jest nie do przecenienia. Przestrzeń, jakiej nie znajdziesz w żadnym kombi czy SUV-ie. Miejsca jest w nim tak dużo, że w bagażniku mieszczą się dwa dodatkowe pełnowymiarowe fotele.

Zakładam, że byłoby tam wygodnie nawet dorosłym. Zakładam, bo w egzemplarzu użyczonym do testu były niestety zdemontowane, więc nie mogłem sprawdzić ani komfortu jazdy w przypadku 7-osobowej załogi, ani tego, czy w trzecim rzędzie są ISOFIX-y (warto wiedzieć, że w drugim są tylko dwa, natomiast jeszcze jeden jest z przodu). Zamiast tego miałem do dyspozycji pięć miejsc i aż 900-litrowy bagażnik (!) o regularnych kształtach. W takiej konfiguracji możecie zabrać na wakacje nie tylko rodzinę, ale też pralkę, zmywarkę i... co tylko wam wpadnie w ręce. Ładowność auta przekracza 600 kg, więc naprawdę nie trzeba się ograniczać.

Sprawdź: Jakiego kompaktowego SUV-a z wyprzedaży kupisz w cenie "chińczyka"?

Ostatecznym ciosem zadanym SUV-om jest uporządkowanie tej przestrzeni. W kabinie Nissana Townstara łatwo coś zgubić, bo ma aż tyle kieszeni, schowków, półek i haczyków. Przykład? W autach o innym nadwoziu raczej nie znajdziecie schowków pod stopami pasażerów (tak, w podłodze), skrytki za zegarami czy półki nad głowami kierowcy i pasażera z przodu. Szkoda, że multimedia trochę już trącą myszką — przeniesiony z Dacii 7-calowy wyświetlacz za kierownicą jest czytelny, ale 8-calowy ekran systemu infotainment ma kiepską rozdzielczość i mało funkcji (najważniejsze jest: Apple CarPlay i Android Auto). W testowanej wersji N-Connecta brakuje gniazd USB-C (wszystkie porty są starego typu). Plus za wygodny w obsłudze osobny panel klimatyzacji z fizycznymi pokrętłami i przyciskami.

Jaki silnik ma Nissan Townstar?

Pod względem jednostek napędowych dużego wyboru nie ma — może to być albo 130-konny benzyniak 1.3 DIG-T, albo... 130-konny benzyniak 1.3 DIG-T (wersja elektryczna po cichu zniknęła z polskiego cennika). Czym się różnią? Skrzynią biegów. W moim egzemplarzu był 7-biegowy, dwusprzęgłowy automat. Ciężko nazwać go szybkim — wyręcza kierowcę w zmianie biegów (to plus w miejskich korkach), ale robi to leniwie. Wigoru nabiera dopiero w trybie "Load" (to taki kombivanowy odpowiednik ustawienia "Sport").

130-konny silnik 1.3 DIG-T pod maską Nissana Townstara
130-konny silnik 1.3 DIG-T pod maską Nissana TownstaraŻródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek

Dynamiką nie grzeszy też 4-cylindrowa jednostka spalinowa. Papierowa "setka" w 12,2 s i 184 km na godz. prędkości maksymalnej nie brzmią źle, ale podczas jazdy Nissan Townstar wydaje się powolniejszy. Może to i dobrze, że nie mogłem wybrać się na wycieczkę z kompletem pasażerów, skoro na trasie niewielki turbodoładowany benzyniak odczuwa już ciężar samego auta (1643 kg) i dwóch osób na pokładzie.

Wrażenie powolności to właśnie jeden z tych powracających koszmarów. Innym jest uczucie walki auta z powietrzem podczas autostradowej jazdy, które znajduje potwierdzenie w zużyciu paliwa — przy prędkości 140 km na godz. Nissan Townstar zużywał ponad 10 l na 100 km, a mówimy przecież o 130-konnym aucie. Przy 120 km na godz. apetyt kombivana spadał do 8,5 l na 100 km, a w mieście znów rósł — do 9,3-10,5 l na 100 km. Warto jednak zaznaczyć, że praktycznie każdego dnia testu na zewnątrz panowały bardzo niskie, ujemne temperatury.

Nissan Townstar Combi L2 1.3 DIG-T
Nissan Townstar Combi L2 1.3 DIG-TŻródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek

Czy kombivany to nadal "gorsze osobówki"?

Ogromny progres względem kombivanów z początku lat 2000. widać choćby na polu właściwości jezdnych — nawet balonowe opony i zawieszenie tak miękkie, że pozwalające niemal przelatywać nad dziurami, nie zaburzają stabilności Nissana Townstara. Inna pozytywna odmiana to wykończenie wnętrze — nie ma w nim już połaci nieosłoniętej blachy. Plastiki może nie są najlepszej jakości, ale podobne znajdziemy w miejskich autach. Ucywilizowała się też pozycja za kierownicą, bo nie ma już wrażenia jazdy "na stołku".

Dostawczy rodowód dochodzi do głosu tylko w niektórych momentach. Pochodzenie pojazdu najbardziej zdradza kiepskie wyciszenie. Decydując się na kombivana, trzeba być gotowym na to, że do kabiny będzie przedostawać się sporo dźwięków, czy to z nadkoli (szum opon), czy z okolic przednich słupków i bocznych lusterek. Najgłośniejszy był świst znad przedniej szyby generowany albo przez antenę starego typu, albo przez potężne relingi dachowe. Da się z tym żyć, jednak trzeba mieć świadomość, że kombivany nie należą do najcichszych samochodów.

Uwaga na pieszych! Wielkie słupki A bardzo ograniczają widoczność
Uwaga na pieszych! Wielkie słupki A bardzo ograniczają widocznośćŻródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek

Trzeba też być gotowym na konieczność częstego korygowania toru jazdy przy wietrznej pogodzie — taki kawał blachy musi być podatny na boczne podmuchy. Z konstrukcji auta wynika też paradoks widoczności. Z jednej strony, jest świetna dzięki wielkiej powierzchni przeszklenia. Z drugiej zaś, daleko wysunięte do przodu i niezwykle grube słupki A ograniczają tę widoczność — podczas testu musiałem naprawdę uważać na pieszych na przejściach i auta znajdujące się na rondzie.

Nissan Townstar — cena

Czy warto kupić Nissana Townstara w wydłużonej wersji L2? Zdecydowanie, jeżeli stawiacie na pierwszym miejscu funkcjonalność. Kombivany są w tej kwestii bezkonkurencyjne — żadne inne auto osobowe nie zapewni wam tak dużo przestrzeni w takiej cenie. Czyli jakiej?

Najtańszy Nissan Townstar (krótszy w bazowej wersji Business) normalnie kosztuje 127,6 tys. zł, ale w trwającej właśnie akcji wyprzedażowej można go kupić za 115,6 tys. zł. Egzemplarz ze zdjęć jest droższy, bo to środkowy w gamie wariant N-Connecta, do tego z większym rozstawem osi i automatyczną skrzynią biegów. Cena? Katalogowa to 158,6 tys. zł, a w wyprzedaży — 146,6 tys. zł. Atrakcyjna, jeśli weźmiemy pod uwagę możliwości przewozowe tego auta i wyposażenie obejmujące m.in. automatyczną, dwustrefową klimatyzację, kamerę cofania, przednie czujniki parkowania, częściowo skórzaną tapicerkę, bezkluczykowy dostęp czy elektrycznie sterowane wszystkie szyby. Spróbujcie kupić w tej cenie 7-osobowego SUV-a!

Deska rozdzielcza w Nissanie Townstarze
Deska rozdzielcza w Nissanie TownstarzeŻródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek

Moim zdaniem zakup tej wersji nie ma jednak sensu, jeśli zamierzacie tylko awaryjnie korzystać z trzeciego rzędu siedzeń. Wystarczająco dużo przestrzeni zapewni wam już krótsza odmiana, która będzie znacznie poręczniejsza w codziennej eksploatacji (łatwiejsze manewrowanie), a do tego trochę dynamiczniejsza i zużywająca nieco mniej paliwa. To naprawdę ciekawa alternatywa dla modnych i drogich SUV-ów.

Przeczytaj skrót artykułu
Zapytaj Onet Czat z AI
Poznaj funkcje AI
AI assistant icon for Onet Chat

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu