Do zaginięcia amerykańskiego studenta doszło 27 stycznia 1976 r. Mężczyznę ostatni raz widziano, gdy wyruszał swoim samochodem z LaGrange w Georgii, aby dotrzeć do oddalonego o 72 km Auburn na zajęcia uniwersyteckie.

"Po zweryfikowaniu informacji stwierdzono, że znacznik i VIN pasują do Forda Pinto Runabout z 1974 r. To samochód, w którym Kyle Clinkscales był ostatnio widziany" - napisało w mediach społecznościowych Biuro Szeryfa hrabstwa Troup.

Czytaj: Droga S2 na Ursynowie - rozpoczęto pomiary jakości powietrza

Wrak zostanie teraz dokładnie przebadany przez amerykańskich funkcjonariuszy. Ma to pozwolić na bliższe określenie przebiegu zdarzeń. Dochodzenie nie udzieliło bowiem do tej pory odpowiedzi na kluczowe pytanie — czy doszło do zabójstwa, czy nieszczęśliwego wypadku.

Sprawdź: Autokar Neoplan Cityliner – rewolucja w dalekich podróżach

Do przełomu w śledztwie doszło, gdy nieznany mężczyzna zadzwonił na policyjny numer alarmowy. Powiadomił, że zauważył w rzece pojazd i dokładnie określił jego położenie. Auto znajdowało się niedaleko autostrady międzystanowej 85, która biegnie z LaGrange do Auburn. Po wyciągnięciu samochodu na brzeg śledczy znaleźli w środku ludzkie kości wraz z dokumentami i kartami kredytowymi należącymi do zaginionego.

Zerknij: Motocyklowe początki Polski Ludowej. "Jak się popsuły, można było spokojnie samemu naprawić"

Mylenie tropów

Już wcześniej funkcjonariusze z USA byli przekonani, że mężczyzna nie żyje, ale nie mieli na to potwierdzenia. Rozważali różne scenariusze: nieszczęśliwy wypadek, ucieczkę, morderstwo. Ta ostatnia teza nabrała znaczenia w 2005 r., gdy aresztowano dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał twierdzić, że jako 7-letni chłopiec był świadkiem pozbycia się ciała Clinkscalesa. Ostatecznie nie znaleziono na to dowodów.

Wiadomości o odnalezieniu ciała syna nie doczekali rodzice Clinkscalesa. Jego ojciec zmarł 14 lat temu, a matka w ubiegłym roku. Był ich jedynym dzieckiem.

Źródła: NBC New York, Troup County Sheriff's Office