Pewnie nieraz słyszeliście od znajomych takie teksty, kiedy sondowaliście opinie o skrzyniach biegów: „Automat? Oszalałeś? Bozia ci dała dwie ręce, szkoda kasy, bierz manuala!” czy też z innej strony: „Odkąd kupiłem swoje pierwsze auto z automatyczną przekładnią, już nigdy nie chciałem zmieniać biegów ręcznie. Mówię ci, zamawiaj automat!”.

Brawa dla odważnych, którzy przeszli na „drugą stronę mocy”, ale z pewnością jest wśród nas wielu, którzy ze względu na stereotypy i uprzedzenia trwają przy jednym wyborze przez całe życie i niezależnie od typu auta zawsze decydują się na ten sam rodzaj przekładni.

Wielu kierowców nadal wierzy w to, że automaty spowalniają auto, zwiększają spalanie i są niesportowe. W USA 9 na 10 nowych samochodów sprzedaje się z automatycznymi skrzyniami biegów. Po tej stronie Atlantyku odsetek wynosi zaledwie 30 proc., w Niemczech – 20 proc. i spada.

Na polskim rynku liczba ta gwałtownie wzrosła w ciągu ostatnich kilku lat, do aż 22,2 proc. w tym roku. To nie może być tylko kwestia kosztów – coraz więcej wydajemy na nowe auta i kupujemy je w coraz bogatszych wersjach. Często topowa stacja multimedialna kosztuje więcej niż automat.

Skąd bierze się niechęć do automatycznych skrzyń biegów?

Dlaczego więc wolimy mieć gadżety, które przydają się sporadycznie, zamiast cieszyć się komfortem automatycznej zmiany biegów podczas każdej podróży? Obawy o awaryjność?

Niewątpliwie o automat trzeba dbać, ale producenci stosują bardzo różne konstrukcje przekładni, często nawet w jednym modelu spotkacie zarówno skrzynię z klasycznym konwerterem hydrokinetycznym, jak i dwusprzęgłową przekładnię zautomatyzowaną, coraz rzadziej za to bezstopniowe i półautomaty.

W porównaniu sprawdzamy 10 par aut – od małego Smarta przez sportową Toyotę GT86 aż po dużego VW Tourana. Jaką skrzynię lepiej w nich wybrać? Tego dowiecie się w galerii.