• Jak się okazuje nie zawsze duża bateria zapewnia największy zasięg
  • Jednym z najoszczędniejszych aut elektrycznych jest Hyundai Ioniq
  • Pomiary wszystkich samochodów zostały wykonane w identycznych warunkach

W przypadku samochodów z klasycznym układem napędowym wielu doświadczonych kierowców wie, jakiego zużycia paliwa można oczekiwać od auta miejskiego z silnikiem o pojemności 1 litra, a ile zużyje samochód napędzany silnikiem o pojemność 1,6 czy 2 l. Niestety w przypadku samochodów elektrycznych nic jest już tak oczywiste. Bo na to ile prądu samochód potrzebuje na przejechanie 100 km wpływ ma nie tylko moc osiągana przez silnik elektryczny, ale również mnóstwo dodatkowych parametrów związanych z samą konstrukcją samochodu – sposób chłodzenia/podgrzewania baterii, masa, a nawet oprogramowanie zarządzające całym samochodem.

Od ponad pół roku staram się jeździć głównie autami elektrycznymi i musicie wiedzieć, że każdy kolejny model to nauka jazdy. Bo inaczej jeździ się miejskim Renault Zoe, innej techniki jazdy wymaga Volkswagen ID.3, a jeszcze inaczej obsługuje się auta takie jak Porsche Taycan czy Mercedes EQC. Jak odbierałem tego ostatniego, komputer pokładowy po naładowaniu akumulatorów pokazywał mało imponujące 250 km zasięgu. Potrzeba było kolejnych pięciu dni na to, aby opanować pojazd na tyle, żeby po naładowaniu na 100 proc. mieć zasięg 377 km. Przyznacie sami, że to duża różnica, ale w przypadku aut z silnikami spalinowymi sytuacja jest taka sama i zużycie paliwa zależy od techniki jazdy oraz umiejętnego wykorzystania możliwości silnika.

Dlatego też, żeby ułatwić nam wybór, ADAC sprawdził, ile tak naprawdę prądu zużywają auta elektryczne. Pomiarów dokonywano w identycznych warunkach, zatem wyniki uzyskane przez niemiecką organizację są realne.