Pogoda za oknami coraz lepsza – czas na zakup używanego kabrioletu jest więc idealny. Przedstawiamy 15 propozycji najlepszych aut bez dachu na każdą kieszeń. Znajdziecie tu zarówno tańsze modele za kilka tysięcy, jak i droższe – maksymalnie za ok. 60 tys. zł.

Obok prostych konstrukcyjnie i dość wiekowych modeli, takich jak np. Volkswagen Golf, prezentujemy też bardziej wyrafinowane, np. te ze sztywnymi dachami (typu coupé-cabrio), są także kolekcjonerskie roadstery w stylu Mazdy MX-5, a szczególnie Hondy S2000. Zresztą ceny tej ostatniej już tylko rosną i w przyszłości ten trend raczej się utrzyma.

Kupując używane auta bez dachu, trzeba jednak oprócz typowego sprawdzenia dokonać kilku dodatkowych czynności. Przede wszystkim skontrolować szczelność dachu, bo gdy woda wlewa się do środka, możecie nie dojść z tym do ładu. To często jest związane z naprawami po wypadkach – w przypadku kabrioletów interesujcie się więc tylko egzemplarzami, które takich zdarzeń nie mają na sumieniu. 

Jeśli dach ma elektrohydrauliczne sterowanie, koniecznie skontrolujcie jego działanie. Elementy mechanizmu są bowiem często dostępne tylko w ASO i mają zaporowe ceny.

Mechanicy serwisujący auta bez dachu, inaczej niż często ich producenci, mówią jednak, żeby elektrohydraulicznych dachów nie otwierać ani nie zamykać podczas jazdy. Wystarczy bowiem nawet niewielka dziura, by zepsuć skomplikowany mechanizm i narazić was na duże koszty.

Wiele modeli mimo podobieństwa do aut, na których bazie powstało, ma nietypowe części zamienne. Dotyczy to przede wszystkim nadwozia. To sprawia, że gdy przyjdzie wam coś wymienić, będziecie skazani raczej na poszukiwanie używanych elementów, bo w ASO ceny są wysokie. Zdarzają się także różnice w częściach, które na pozór powinny pasować z wersji z zamkniętymi nadwoziami! Tak jest np. w Audi A4 Cabriolet, w którym nieco inne jest zawieszenie. Uważajcie też na napęd (ryzykowne silniki)!

Często też błędne może być założenie, że auto bez dachu jeździ mniej niż klasyczne, bo zdarzają się kabriolety użytkowane na co dzień. A to oznacza, że samochody tego typu mogą jeździć także zimą. Znacznie mniejszym problemem jest za to korozja, co wcale nie oznacza, że nie ma modeli na nią narażonych – najlepszym przykładem jest Mazda MX-5, której zdarza się rdzewieć, i to nawet wtedy, gdy nie jest użytkowana podczas zimy.